Kocham Cypr! – tak powinnam zacząć :)…

Na Cyprze byłam 10 dni. Dziesięć słonecznych, długich i leniwych dni. Leciałam ponad trzy godziny liniami Wizz Air z Krakowa do którego dostałam się z Wrocławia Polskim Busem.

Dojazd do Krakowa wspominam nieciekawie – siedzenia były zbyt blisko siebie, nie rozkładały się i nie można było ich odsunąć (przynajmniej naszych, pani z obsługi powiedziała, że coś się zepsuło…). Przed nami usiadła dziwna para, w tym kobieta z długimi dredami, które wystawały jej poza fotel i znajdowały się na przeciwko naszych twarzy, zbyt blisko… Chłopak z kolei wepchnął swoją kurtkę między siedzenia tak, że duża jej część wystawała z naszej strony. Ale mniejsza z tym, ważny był Cypr i mogliśmy to przeżyć. Lecieliśmy z grupą „wesołych Polaków”, więc alkohol lał się strumieniami :) Gdy wylądowaliśmy, jeden z nich nie był w stanie iść prosto, cieszył się i wymachiwał butelką. Późniejsze problemy przy odprawie może pominę ;P (w skrócie: nie mógł znaleźć swoich dokumentów).

Gdy dotarliśmy, uderzyło nas gorąco. Znajomi powitali nas w krótkich spodenkach i bluzkach na ramiączkach, a była już 23. Jechaliśmy samochodem chyba z godzinę, po drodze dwa razy zatrzymała nas policja i kazała dmuchać kierowcy w alkomat ;P

Postanowiliśmy nie marnować czasu, rzuciliśmy bagaże w naszym pokoju i wyruszyliśmy zwiedzać pobliską plażę. Było już grubo po północy, gdy skoczyliśmy do sklepu po lokalne piwo „Leon” i ze wskazówkami od znajomych udaliśmy się na Coral Bay Beach, gdzie wszystko się zaczęło…

IMG_3193

Napisałam, że udaliśmy się na Coral Bay Beach? Nie. Udaliśmy się na przepiękną, bardzo czystą i wcale  nie gęstą zaludnioną plażę. Był maj, sezon dopiero się rozpoczynał, ale upał już dawał o sobie znać. Za wypożyczenia leżaka płaciło się 2 euro a w pobliskiej knajpce można było kupić zimne piwo, frytki, hamburgery i inne przysmaki (również tanio) :)

IMG_3191

Nasz dom mieścił się w dzielnicy pięknych willi (każda z basenem, bogato zdobiona i utrzymana w jasnych kolorach). Pamiętam wszechobecne małe, duże, rude, czarne koty i absolutny brak chodników przy posesjach. Drogi na Cyprze miejscami są dużo gorsze niż w Polsce czy innych krajach ;P Totalna masakra, dziura za dziurą, wszystko rozkopane ;P Ogólnie w Paphos prawie wszyscy poruszają się autami. Najczęściej są to jeepy. Jeżdżą nimi nawet do pobliskich marketów po zakupy. Trudno się dziwić gdy zamieszkuje się teren górzysty 😉

I to wszystko sprowadza się do naszych planów co do zwiedzania… Z domu do wyboru mieliśmy praktycznie dwie drogi. Jedna –  prowadząca w dól, na przepiękną plażę, do centrum, w stronę pubów, restauracji, kawiarni, na pole golfowe i przystanki autobusowe… I druga – droga w góry.

IMG_3120

Pierwszego dnia zawędrowaliśmy oczywiście na plażę i do restauracji, a po powrocie poszliśmy może z kilometr w górę. Resztę dnia spędziliśmy na szybkich zakupach żywności i miejscowego alkoholu, a później na długim wylegiwaniu się przy basenie z pięknym widokiem na morze…

IMG_3092

Kilka kolejnych dni poświęciliśmy na zwiedzanie i odpoczywanie a także wizytę w pobliskim klubie/restauracji gdzie obsługiwał nas chińczyk kompletnie nie rozumiejący co się do niego mówi ;P Siedzieliśmy z czwórką znajomych na ostatnim piętrze budynku w ciepły wieczór, oglądając najlepsze widoki jakie można sobie wyobrazić…

Nie zanudzając i wracając jednocześnie do wyboru drugiej z „dróg” – tak, to było właśnie to czego potrzebowałam. Nie pamiętam już który to był nasz dzień na Cyprze, ale plaża i pobliskie centrum zaczynało nas trochę nudzić… co poradzić – kocham patrzeć na wodę, posiedzieć i odprężyć się (nie mówiąc o opalaniu – za tym akurat nie przepadam) – postanowiliśmy więc wziąć ze sobą po butelce półlitrowej wody, czapki na głowy i ruszyć w drogę.

IMG_3466

Może na tym zdjęciu tego nie widać, może droga nie była stroma ani bardzo męcząca – na początku. Im dalej, tym wyżej, tym piękniej, tym bardziej parzyło nas słońce i tym mniej wody mieliśmy. Widoki są nie do opisania. Z jednej strony góry, z drugiej plaża.

IMG_3429

Szliśmy sami, w japonkach, po kamiennym szlaku, gdy u góry nadepnęłam na szkielet jakiegoś zwierzęcia… (nie, nie mam zdjęcia;P)

IMG_3449

Woda szybko nam się skończyła, upał zaczął dawać o sobie znać, szliśmy bez koszulek (bez podtekstów czy coś, to w końcu wakacje:P), co raz wyżej i wyżej. Nie żałowałam, było super i nigdy wcześniej nie zdecydowaliśmy się na taki „spacer”. Zrobiliśmy ponad 10 km i postanowiliśmy wrócić do domu.

IMG_3403

Następnego dnia pamiętam, że postanowiliśmy jeszcze raz pójść na plażę i tym razem zostać tam trochę dłużej. Pamiętam, że zapierałam się rękami i nogami, że nie potrzebuję kremu do opalania. Bo po co? I tak wiedziałam, że nie będę leżeć  i się smażyć… No cóż, poleżałam  niespełna godzinę. Zaczynało robić się gorąco, zeszłam ze słońca i poszłam kupić sobie piwo. Nic nie wskazywało na to, że następny i jeszcze kolejny dzień spędzę w domu, oglądając serial, z oparzeniami drugiego stopnia (no dobra,  tak naprawdę to  nie wiem jaki to był stopień oparzenia, ale cholernie bolało i piekło, a skóra była bardzo czerwona i wyjście na zewnątrz stało się niemożliwe). No cóż, każdemu może się zdażyć. Przynajmniej jest co wspominać… Wracając do Paphos i okolicy w której mieszkaliśmy to musicie wiedzieć, że może i życie na Cyprze jest drogie, ale jedzenie rośnie tam na każdym rogu. Pomarańcze, cytryny, pyszne banany… Wszystko jest na wyciągnięcie ręki :)

IMG_3132

Dosłownie na każdym rogu znajdują się pola bananów, trochę bardziej pod górę drzewa z pomarańczami i cytrynami :) Próbowaliście kiedyś owoców prosto z drzewa? W sumie różnicy dużej nie ma.

IMG_3134

Warto także wspomnieć i pokazać inne rośliny, które rosną w Paphos i na całym Cyprze. Było ich sporo, wszystkich nazw niestety nie znam… Może ktoś mnie oświeci? W zamian zamieszczam kilka zdjęć :)

IMG_3201

Kolory tych kwiatów są niesamowicie intensywne i wglądają bajkowo.

IMG_3378

Te kaktusy rosły koło posiadłości sąsiadów ;P

IMG_3283

A te małe kwiatki były prawie wszędzie;)

Co do innych spraw:

Tak, życie na Cyprze naprawdę jest drogie. Paphos utrzymuje się głównie z turystyki, a w restauracjach dostaniesz kartę po grecku, angielsku i rosyjsku. Rosjanie bardzo często odwiedzają wyspę i są powszechnie lubiani (zostawiają spore napiwki:)). Hamburger w barze kosztuje kolo 8 euro, nuggetsy i frytki dla dzieci 5 euro, pita w supermarkecie albo bułki to koszt 1 bądź 2 euro(!). Warto spróbować też baraniny… tak, tak, jedzenie nie jest drogie, jednak reszta to już inna kwestia :) Czynsze za mieszkania są drogie, wille w utrzymaniu nie są tanie, baseny filtrują non stop wodę i co jakiś czas sprząta je ekipa. Korzysta się także z pomocy ogrodników Poruszać się trzeba samochodem, co za tym idzie dochodzi koszt benzyny. Nie będę wymieniać więcej, bo nie chcę nikogo zniechęcać. Nie mówię, że są to koszty „nie do przeskoczenia”, być może Polska to też nie raj, ale życie na Cyprze ogólnie różni się od tego „tutaj”. Jest spokojniejsze, ludzie są bardziej przyjaźni, nikt się nie śpieszy, zawsze jest ciepło a widoki są nie do porównania… To teraz pytanie sprowadza się do kwestii: co wolisz? Życie z dala od rodziny, zapominając o ojczystym języku, w pięknym i spokojnym miejscu czy życie w Polsce, gdzie życie toczy się trochę szybciej i inaczej, ale masz pod ręką rodzinę i przyjaciół, zawsze możesz się dogadać w swoim języku i studiować czy pracować bez żadnych barier? (nie mówię, że jesteśmy tacy tępi, że nie znamy angielskiego, jednak wiecie jak to jest – życie w innym kraju to nie to samo).

Odchodząc trochę od przemyśleń i nie zanudzając już więcej – w Paphos zwiedziliśmy także dużo ciekawych miejsc: kościołów, muzeów, zobaczyliśmy wystawę ptaków, grobowce królewskie, ruiny, makiety statków, porty… nie da się tego wszystkiego opisać w jednym poście :)

IMG_3534

Na zdjęciu fragment podłogi znajdującej się tuż przy kościele do którego mnie niestety nie wpuścili ze względu na nieodpowiedni strój…

IMG_3497

Dorzucę jeszcze zdjęcie statku:

IMG_3542

Tak, to statek z wystawy :)

Podsumowując: Kocham Cypr. Kocham podróże. Jak można ich nie kochać? W tamtym roku odwiedziłam najwięcej krajów w całym swoim życiu. Jaki mam plan na ten rok? Jeszcze więcej krajów, zwiedzania, odkrywania, próbowania lokalnej kuchni, poznawania nowych ludzi, może troszkę więcej pisania i zdania na drugi rok studiów 😉 Na koniec ostatnie zdjęcie z wyspy.

A już za 11 dni słoneczna Majorka… :)))

IMG_3293

A jakie są wasze plany na ten rok? :)

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail