Jak w tytule, znalazłam się w Rzymie właściwie przez przypadek. Niedawno wróciłam z Cypru i zaczęłam przeglądać oferty na internecie. Z ciekawości. Nie zamierzałam nic rezerwować, kupować czy zamawiać. I wtedy uderzyła mnie wiadomość – tanie loty do Włoch…

Pomyślałam o filmie Anioły i demony, o mojej mamie, która zawsze chciała odwiedzić ten kraj, pięknych kościołach, architekturze i oczywiście kaplicy sykstyńskiej. Następnego dnia byłam w posiadaniu dwóch biletów – dla siebie i mojego chłopaka. Po kilku dniach i namawianiach przeze mnie, bilet kupiła także moja mama. Linie Ryanair, wylot z Wrocławia, po trzech godzinach byliśmy już na miejscu.

10380135_534784496643439_6487706856652167549_o

Ciampino!

Lotnisko było dosyć małe, szybko wydostaliśmy się z niego i ruszyliśmy oszukiwać naszego hostelu. Dzięki mapie w telefonie udało nam się dotrzeć na miejsce. Był lipiec, ponad 20 stopni, środek lata. Muszę przyznać, że pobyt we Włoszech to były właściwie dwa najdłuższe dni w moim życiu. Spacerowanie po 8-9 godzin w upale, zwiedzanie każdego Kościoła, każdej Bazyliki, wszystkich zabytków i „najważniejszych miejsc” w Rzymie a także Watykanie było dla mnie bardzo męczące. Mieliśmy pecha: pierwszego dnia rozładował nam się aparat, a nie zabraliśmy ze sobą ładowarki. Mieliśmy również problem z zameldowaniem, bo nie wydrukowaliśmy jakiegoś biletu… Na szczęście się udało. Mimo kilku niepowodzeń i rozczarowań nadal byliśmy w Rzymie. Musieliśmy wykorzystać czas jaki mamy jak najlepiej.

WP_20140701_196

Zaczęliśmy więc wędrówkę pełną Kościołów i pomników, zmierzając w stronę centrum, Panteonu, Koloseum, słynnej Fontanny i oczywiście Schodów Hiszpańskich (po których wbiegał kiedyś Rocky Balboa w swoich filmach;P). Muszę przyznać, że widoki były niesamowite. Jakość zdjęć jest mniej niż ok, ale niestety nie daliśmy rady zrobić lepszych. Liczyło się to co było tam i teraz. Nie obiektyw aparatu.

WP_20140701_180

Włosi są ładni a kuchnia włoska jest do kitu.

Tak, to prawda. Jedliśmy w restauracjach ale jedzenie nam nie smakowało. Pizza, prawdziwa pizza która pochodzi z Włoch, jakoś nie przypadła nam do gustu, a próbowaliśmy ich kilka (może w złych miejscach?), pieczone ziemniaki też nie były najlepsze. Jednak lody – 1 euro za gałkę – były super. Milion smaków do wyboru, miły, ładny i uśmiechnięty Włoch-kasjer i bardzo stylowy lokal. Ogólnie centrum Rzymu przedstawia się bardzo „światowo”. Jest ładnie, jest zabytkowo, ciekawie, są piękne fontanny, drogie sklepy, taki drugi Paryż, tylko brzydszy.

WP_20140701_208

WP_20140701_209

Brud.

Tak, to słowo klucz, zwłaszcza z dala od centrum. Zdażyło nam się zobaczyć porozwalane sterty jedzenia w miejscach, gdzie ludzie parkują swoje skutery. Swoją drogą, ten środek transportu jest tam najpopularniejszy i w pełni go popieram. Włosi rzucają wszystko na ziemię, zauważyłam że się tym zbytnio nie przejmują. Na każdym, dosłownie każdym, rogu ulicy znajduje się jakaś apteka, popularne są również automaty z prezerwatywami, a  często spotykani są geje, którzy łapią się za tyłki i afiszują swoją orientację. Żeby nie było niedomówień – nie mam nic do gejów, ale łapanie się za tyłki nawet pomiędzy kobietą a mężczyzną na środku ruchliwej ulicy w miejscu publicznym, nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy, które przyszło mi oglądać.

WP_20140702_001

 Plac Świętego Piotra (wł. Piazza San Pietro)

Przez te dwa dni udało nam się zobaczyć bardzo wiele. Zaliczyliśmy wszystkie najważniejsze zabytki, spędziliśmy pól dnia w kolejce na Placu Świętego Piotra w Watykanie gdzie po godzinie dowiedziałam się, że nie wpuszczą mnie do kaplicy bo jestem nieodpowiednio ubrana…  Moja mama postanowiła wejść. Ja i mój chłopak mieliśmy zaczekać na nią na Placu. I czekaliśmy. Ponad 3 godziny w pełnym słońcu. Było ze 30 stopni. Po godzinie rozpadał się deszcz. Mama nie wzięła ze sobą telefonu więc nie mieliśmy z nią kontaktu. Nie mieliśmy wyboru, musieliśmy czekać w wyznaczonym miejscu…

10532651_534783959976826_176494416795372194_o

Mogę śmiało powiedzieć, że  po niespełna czterech godzinach czekania znam każdy kamień na Placu Świętego Piotra, każdą fontannę z wodą i rzeźbę. I jestem z tego dumna.

Kościoły

To coś o czym warto wspomnieć. Wszystkie były piękne – bogato zdobione, dominującym kolorem okazał się złoty, styl gotycki, wysokie sklepienia, ściany pełne kolorowych witraży i obrazów. Obejrzeliśmy ich chyba ze dwadzieścia. Moja mama nie mogła ominąć żadnego. Sufity były dziełem sztuki. Niesamowite freski zapierały dech. Warto tam przyjechać, aby móc podziwiać to wszystko z bliska.

10272616_534784466643442_8336748093374855538_o

WP_20140701_244

Czy podobało mi się w Rzymie?

Jeśli powiem, że tak – skłamię, jeśli powiem, że nie – skłamię podwójnie. To po prostu nie jest moje miasto. Zawsze chciałam je zobaczyć. Poczuć. Zachwycić się niesamowitym klimatem, który tam panuje. Nie skreślam Włoch. Po prostu nie przekonałam się do nich na tyle aby chcieć tu w przyszłości wrócić. Jednak może kiedyś? Kto wie. Może jednak warto i coś przeoczyłam, coś mi umknęło? Nie wszędzie przecież musi się nam podobać. Nigdy nie będzie tak, że pokochamy każde miejsce, które odwiedzimy w swoim życiu. Albo się to czuje albo nie. Ja bezgranicznie i bezapelacyjnie kocham i polecam Cypr, uwielbiam Francję… Co do Włoch: było ok –  tylko tyle jestem w stanie powiedzieć i napisać.

WP_20140701_205

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail