Czechy, Słowacja, Austria, Węgry
4 kraje, 4 osoby – jedno auto 😉

eurotrip-poprzer

Miała być nazwa „Projekt”, ale „Eurotrip” chyba bardziej pasuje do tematyki 😉 Zwiedzamy kraje Europy – my bo nie tylko ja, jednak ja o tym piszę i najbardziej mnie ciągnie do podróży. Czemu? Nie wiem… wszystko zaczęło się w 2013 roku, kiedy moje dawne marzenie się spełniło i poleciałam do Anglii. Bardzo, bardzo chciałam zobaczyć Londyn. Na miejscu okazało się jednak, że nie jest to kraj dla mnie. Była chwila przerwy w lataniu, cisza i spokój… rok później poszło już szybciej: w maju Cypr, w lipcu Włochy i Watykan, w grudniu Francja. Teraz w kwietniu Majorka, w lipcu Niemcy no i sierpień. Moja pierwsza wycieczka samochodem. Objazdowa, ale przewidująca bardzo dużo zwiedzania wybranych przeze mnie punktów. Reszta się dostosowała. Pogoda idealna, już z samego rana godzina opóźnienia – budzik nie zadzwonił. Jest 5 rano, wszyscy w aucie, gotowi do drogi – jedziemy…

eurotrip-poprzer3

Zaczęliśmy od Czech. Niby oklepanie, każdy przecież kiedyś był w Czechach, ale było wspaniale. Zwiedziliśmy jaskinie, wykupiliśmy 100-minutowe zwiedzanie z przewodniczką (mówiącą tylko po Czesku…), napiliśmy się piwa w Brnie, zwiedziliśmy rynek i okolice i pojechaliśmy dalej. Austria. Piękna, cudowna, nie wiem jak to opisać, nie licząc Wiednia, najlepsza. Pierwszego dnia byliśmy w wesołym miasteczku na diabelskim młynie, a drugiego zboczyliśmy z trasy, pojechaliśmy w góry i nad jezioro z kamienistą plażą (płatną). Zobaczyliśmy latarnie morską, kajaki, paralotnie, posiedzieliśmy, porobiliśmy zdjęcia, było super. Wszystko to piszę w wielkim skrócie, trwało to dłużej a dojazdy też nie zawsze były kolorowe – np. 1,5 godziny stania w korku w Austrii na autostradzie bo postawili roboty drogowe i zamknęli ogromny odcinek drogi (co drugi mijany samochód – Polacy;)). Udało się jednak przeżyć, kolejne opóźnienie, jest noc, ale jesteśmy na Słowacji. Przepięknej Słowacji. Miasto genialne – Bratysława. Budynki odnowione, pięknie oświetlone, zwłaszcza ogromny, biały zamek na górze, który podziwialiśmy stojąc na moście. Robiło się zimno, następnego dnia o godzinie 2 rano dojechaliśmy do hotelu w Budapeszcie. Miasto wygląda jak Polska sprzed 100 lat – budynki stare, wszystko stare (prócz galerii handlowych), jednakże widok na parlament robi wrażenie – także w nocy. Przespaliśmy się kilka godzin w niby 4**** hotelu (niby bo nie dałabym mu tylu) w kształcie łodzi (niedawno bardzo tam padało, więc mielibyśmy Arkę Noego;)) i z samego rana ruszyliśmy zwiedzać. Zafundowaliśmy sobie „przejażdżkę” rowerami wodnymi w kształcie Garbusów ;D Liczba turystów robiących nam zdjęcia z mostu – nie do ustalenia;P Zobaczyliśmy także słynne buty na promenadzie, przepiękny Dunaj(!), spotkaliśmy 3 autokary Polaków w samym centrum miasta;D Zmęczeni ale szczęśliwi, pod wieczór wyruszyliśmy jeszcze raz do Austrii.

eurotrip-poprzer1

W drodze powrotnej drogi w Czechach straszne – zawiłe, ciągle zakręty w środku nocy – bardzo słabo oświetlone. Zatrzymaliśmy się na pół godziny gdzieś w środku lasu, gdzie stał tylko jeden dom (jak z kadru filmu „Ostatni dom po lewej”). Temperatura spadła, wcześniej na drogę wyskoczyła nam sarna, zobaczyłam ją w ostatnim momencie. Co jeszcze? 22 rozjechane zwierzęta po drodze. Dużo? Bardzo. Zajeżdżamy w końcu do Wrocławia, zostały nam 3 km do celu wg GPS-a – a tu kontrola policji… ;P

c.d. n.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail