Wydasz ostatnie pieniądze, zobaczysz fajne i ciekawe kraje i wrócisz, a nad głową dalej będą ci wisieć: kredyty, studia, nowa/stara praca, rachunki do zapłacenia, kot do nakarmienia, dziecko do wychowania, posprzątanie ogrodu, umycie auta… Albo co gorsza nie będzie ci nad głową wisieć nic. Nie będziesz mieć domu, ogrodu, psa/kota, dziecka które cię kocha, samochodu, studiów, pracy… Będziesz wracać do niczego i zaczynać wszystko od nowa.

Brzmi znajomo?
Nie zliczę ile razy czytałam o parach, które rzuciły pracę (często w corpo lub Anglii/ Norwegii), sprzedały dom/ samochód i cały dobytek aby wyjechać na rok/ dwa, pięć czy pół. Jasne, podróże są super i to niezła ucieczka od życia, które nam nie wystarcza, ale czy zawsze warto uciekać?

Każdy goni za niewiadomym, chce podróżować dłużej, inaczej, na rolkach, na rowerze, na dziko, z dziećmi, jachtostopem, stopem, quadem, w butach lub bez, z kasą na bogato lub na koszt innych, robiąc sobie foty na tle tych samych atrakcji, z reklamówką z Lidla lub tyłem żeby się wyróżnić. Piszą, że to „ucieczka i odpoczynek od codzienności”, „reset od życia” itd., jednocześnie uczestnicząc w wyścigu szczurów: kto jest popularniejszy, oryginalniejszy, kto pojechał „dalej”, zobaczył więcej…

14681036_1006144609507423_8390003929785648300_o

Fajnie jest pojechać jak się jeszcze nic nie ma, jak nie było nas stać wcześniej i nigdzie nie podróżowaliśmy. Albo jak nasza praca jest z tym związana, bądź pracujemy zdalnie. Albo jak jest to wyjazd. np. na studia czy do rodziny. Albo jak nie przeszkadza nam później powrót i zaczynanie od nowa. A w innych przypadkach to co według mnie stoi na przeszkodzie przy długiej podróży to:

  1. Rachunki za dom/ mieszkanie czy rata kredytu – chyba że chcesz sprzedać dom/ mieszkanie lub wynająć albo cie na to stać.
  2. Dzieci – wiem, można podróżować z nimi, ale nie każde dziecko chce opuszczać dom/ kolegów i szkołę na tak długo.
  3. Zwierzęta – chyba że ktoś przygarnie je na ten czas lub weźmie się je ze sobą.
  4. Praca – no chyba, że zdalna lub związana z podróżami, bądź własna działalność. Inaczej trzeba będzie ją rzucić. Jeśli to np. kelnerowanie to spoko, ale jeśli np. praca w biurze/ banku/ stanowisko kierownicze/ nauczyciel itd. to dwa lata przerwy w CV to już nie taka frajda.
  5. Kasa – jedziesz na długo = wydasz dużo.
  6. Życie, które toczy się dalej – śluby znajomych, urodziny, święta, pogrzeby, narodziny, dzień matki/ojca/babci itd.
  7. Druga połówka – bo nie zawsze OBIE osoby chcą jechać.
  8. Brak normalnego życia i życie na pokaz (insta, fb, www, snap) – umówmy się, tak jest, było i będzie.
  9. Nie zawsze będzie kolorowo – trzeba przywyknąć, że hotel może być brudny, kasa się skończy, benzyny zabraknie, dziecko będzie marudzić itd.
  10. W ostatnim punkcie przytoczę cytat który dużo wyjaśnia a Wam życzę udanych podróży!!! Nie neguję tych długich i dalekich – chciałam tylko wyjaśnić jakie wyrzeczenia się z nimi wiążą i że nie każdy chce ich doświadczać – mimo, że też podróżuje.

„Słyszałem wiele takich tekstów przez całe życie typu: -Człowiek się uczy na błędach. -Co nie zabije to wzmocni. -Podróże kształcą. To wszystko nieprawda. Nie podpisałbym się pod tym i moim dzieciom bym tego nie powiedział. Bo jestem psychologiem od 25 lat i znam ludzi, którzy potrafią 10 lat walić głową w ścianę. I ciągle są zdziwieni, że ich głowa boli a ściana stoi. Także człowiek się uczy na błędach wtedy kiedy wie, że je popełnia. Podróże kształcą? Tak, ale tylko wykształconych ludzi. Ludzie jadą do Egiptu, stoją pod piramidami i mówią: Patrz jaka niska, wyższa się wydawała. I to jest koniec refleksji na temat 3 tysięcy lat historii. Jadą do Meksyku i na pytanie ‚Jak było?’ mówią: Meksyk jak Meksyk ciepło było. […] No i co nie zabije to wzmocni, to nieprawda. Co nie zabije to, nie zabije, wcale nie musi wzmacniać. Potrafi sponiewierać i zostać na całe życie.”

— Jacek Walkiewicz

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail