Jeśli chodzi o Bałkany to można powiedzieć, że spełniły one moje oczekiwania w 50% :) Podróż była długa, męcząca, ale jednocześnie ekscytująca i pełna niespodzianek. Spanie na parkingach, pod hotelem bo nie było miejsc, wielokrotne zatrzymania przez policję, wschody słońca na Słowacji, cudowne widoki gór i morza w Albanii i Czarnogórze, syf w Bośni, rozwalone auto – to wszystko i jeszcze więcej dało mi poczucie, że te wakacje były na pewno JAKIEŚ. Nie było w nich odpoczynku, luksusów, drogich hoteli czy zwiedzania oklepanych atrakcji.

15355848_10207570238882839_2916626237946792776_n

Przejechaliśmy łącznie autem ponad 5 000 km w dwie strony. W tym 9 krajów, w każdym znajdując co innego niż to po co wyruszyliśmy

Albania mnie zniechęciła, Bośnia przeraziła, Czarnogóra i Chorwacja zachwyciły, Słowenia rozkochała, Włochy z Austrią i resztą uspokoiły. Było naprawdę ekscytująco, „żywo”, nieprzewidywalnie, czasami przerażająco, a czasami cudownie.

Podróż (nie tylko ta, ale ta w szczególności) nauczyła mnie większej pokory, przestałam wierzyć w wyidealizowane zdjęcia, obrazy, opisy podróży innych ludzi – lepiej zawsze sprawdzić na własnej skórze jak jest. Nigdy nie chciałam jechać do Chorwacji w której się zakochałam, jak i chciałam bardzo dojechać do Albanii, która wcale mnie nie zachwyciła. Planowaliśmy „Bałkany” z narzeczonym od pół roku. Były jego marzeniem, które się spełniło, moim po części też. Teraz wybieramy się do Dubaju, który jest naszym marzeniem nr 2.

Nie ma co czekać, nie ma co się bać – raz się żyje!

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail